Warto wiedzieć

Dwernik-Kamień nie taki straszny

Dwernik-Kamień nie taki straszny

Chcąc po­dzi­wiać pa­no­ramę Bieszczadów, a przy oka­zji za bar­dzo się nie zmę­czyć, do­brze jest wy­brać jako cel na­szej wy­cieczki Dwernik-Kamień (1004 m n.p.m.). Nieco po­nad go­dzinne po­dej­ście wy­na­gro­dzone zo­sta­nie wspa­nia­łymi wi­do­kami, ja­kie cze­kają na nas na szczycie.

Trasa, a ra­czej ścieżka przyrodniczo-dydaktyczna, z ra­cji swo­jego po­ło­że­nia (jedno z wejść znaj­duje się w miej­sco­wo­ści Nasiczne, na tra­sie z Dwernika w kie­runku Brzegów Dolnych) nie jest tak ob­le­gana przez tu­ry­stów, jak inne biesz­czadz­kie szlaki. Już na sa­mym po­czątku, czyli par­kingu czeka nas miła nie­spo­dzianka – po pierw­sze jest on bez­płatny, po dru­gie stoi na nim za­zwy­czaj mak­sy­mal­nie kilka sa­mo­cho­dów, tak więc nie ma pro­blemu ze swo­bod­nym za­par­ko­wa­niem pojazdu.

Najtrudniejszy pierw­szy, a ra­czej pierw­sze kroki pa­sują do tej wy­prawy jak zna­lazł. Początkowe po­dej­ście jest do­syć strome, ale tych, któ­rzy się nim nie znie­chęcą, czeka bar­dzo szybka na­groda. Po mniej wię­cej 15-minutowym po­dej­ściu, czeka na tu­ry­stów wspa­niały „ta­ras wi­do­kowy” z drew­nia­nymi ła­wecz­kami i sto­li­kami, na któ­rych można od­po­cząć po tru­dach pierw­szej czę­ści wę­drówki. I tu uwaga – od­po­czy­nek taki może się prze­isto­czyć w dłuż­sze „po­sie­dze­nie” i chwilę za­po­mnie­nia, ale ra­dzimy nie re­zy­gno­wać z dal­szej wę­drówki – na sa­mej gó­rze jest rów­nie pięk­nie, a może i jesz­cze piękniej.

Po krót­kim od­po­czynku uda­jemy się w dal­szą „wspi­naczkę”, mi­ja­jąc po dro­dze znak „UWAGA niedź­wie­dzie”. Tereny Dwernika są jed­nymi z ulu­bio­nych miejsc „miś­ków”, ale za­cho­wu­jąc pod­sta­wowe za­sady bez­pie­czeń­stwa (czy­taj trzy­ma­jąc się wy­zna­czo­nego szlaku) praw­do­po­do­bień­stwo ich spo­tka­nia jest mniej wię­cej ta­kie samo, jak… tra­fie­nie szóstki w lotto.

Cała trasa po­dzie­lona jest na tzw. przy­stanki, które wy­po­sa­żone są w ta­blice in­for­ma­cyjne. To m.in. z nich do­wiemy się o drze­wo­sta­nie mo­drze­wio­wym, skale, którą bę­dziemy mieli oka­zję mi­jać, świer­kach, które w wieku 70–80 lat za­czy­nają cho­ro­wać, czy wresz­cie wia­do­mo­ści na te­mat sa­mego wierz­chołka, który jest po­mni­kiem przyrody.

Będąc na sa­mej gó­rze, od razu rzucą nam się w oczy liczne skałki. Kto cho­ciaż raz był na Bukowym Berdzie, na pewno bę­dzie miał sko­ja­rze­nie, że Dwernik-Kamień to taka mi­nia­turka Bukowego Berda. Ze szczytu roz­po­ściera się wspa­niały wi­dok na Połoniny, Smerek i część Otrytu. Na jed­nej ze skał na szczy­cie znaj­duje się ta­blica po­świę­cona pa­mięci Artura Nowotarskiego, który w chwili tra­gicz­nej śmierci był kan­dy­da­tem na ra­tow­nika GOPR.

Wejście na szczyt po­le­camy głów­nie wcze­sną je­sie­nią, czyli we wrze­śniu. Oprócz wa­lo­rów zwią­za­nych z prze­pięk­nymi bar­wami tej pory roku, bę­dziemy mo­gli także usły­szeć… ry­czące je­le­nie, bo­wiem wła­śnie na ten okres przy­pada ry­ko­wi­sko tych zwie­rząt. Wrażenia bezcenne!W drogę po­wrotną mo­żemy się udać po­now­nie w kie­runku punktu wej­ścia, czyli par­kingu w Nasicznem lub kie­ro­wać się w stronę Zatwarnicy, po dro­dze mi­ja­jąc Magurę (887 m n.p.m.). Wybierając tę drugą opcję, bę­dziemy mieli oka­zję zo­ba­czyć za­cho­wane okopy z I wojny światowej.

  • SKĄD NAZWA DWERNIK-KAMIEŃ?
    Nazwę utwo­rzyli kar­to­gra­fo­wie au­striaccy, miej­scowa lud­ność na­zy­wała ten szczyt Magurą, a jego ska­li­sty wierz­cho­łek Kamieniem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>